czwartek, 14 lipca 2016

Decyzja

Dobra, dobra. Chyba podjęłam decyzję. Będę dalej pisać bloga o Michaelu. Tylko potrzebuję czasu. Rozdziału nie dodam jutro ani pojutrze. Pojawię się pewnie na początku sierpnia. I dziękuję wam za 4 tys. wyświetleń na Maćku!
Buziaki :*

wtorek, 5 lipca 2016

Epilog

rok później

Co u mnie? Wszystko popieprzone. Byłam w związku z Kubą. Dawał mi tą bliskość, której potrzebowałam. Tak, macie rację, nasz związek polegał tylko na tym. Nie było w nim uczuć. Nie było miłości. Za to zaspokajaliśmy swoje dotychczasowe potrzeby doskonale.

Wszystko było pięknie, robiliśmy to, co zwykle (no comment...), kiedy do sypialni wszedł... Maciek. Zdradziłam go. Z jego własnym bratem. Szkoda, że tak późno zrozumiałam, jak strasznie postąpiłam. Rozeszliśmy się- każdy w swoją stronę.

Po ich odejściu okazało się, że jestem w ciąży. Na początku nie mogłam przyjąć do siebie tej myśli. Ale w końcu zrozumiałam: to nie jest wina tego dziecka. Miał być chłopiec. Już nawet wybrałam dla niego imię- Maciej. Mój mały Maciuś. Ale... poroniłam.

Nie mam nikogo- zerwałam kontakt z Patrykiem i Agnieszką.

Nie chcę żyć. Pozostawiam tu niewyjaśnione tajemnice związane z nagłym odejściem Maćka i jeszcze bardziej niespodziewanym powrotem. Ale to wszystko mnie przerasta... TO KONIEC.



Bo za późno zrozumiałaś, że to on był Twoim jedynym i niezastąpionym SZCZĘŚCIEM.


---------------------------------------
No i koniec. Dotrwałyście, za co serdecznie wam dziękuję.
A szczególne podziękowania dla Gabqa Gabqa. Sama wiesz za co :*
Pewnie niedługo wystrzelę z jakąś nowością. W każdym razie: link dam tutaj :)
Jeszcze się zastanawiam, czy jednak nie reanimować bloga o Ellie i Michaelu.
Pożyjemy, zobaczymy.
Więc, do następnego  do zobaczenia na następnym blogu!
Wasza Kinia <3

sobota, 25 czerwca 2016

Rozdział dziewiętnasty

Tydzień później


-Asia-

Dokładnie pięć dni temu dostałam ostatnią wiadomość od Maćka:

To koniec. Nie dzwoń i nie pisz, zmieniam numer. Nie przyjeżdżaj- przeprowadzam się.



Dalej nie mogę w to uwierzyć. Jak mógł mnie zdradzić i tak po prostu zostawić? I że to niby z mojej winy...Cierpię. Cierpię jak nigdy. Próbuję sobie wmówić, że nie jest warty moich łez. Że muszę być twarda. Ale to nic nie daje... Nawet gdy w ciągu dnia o nim nie myślę, to gdy tylko zamknę oczy, widzę jego. Jego i mnie- razem. Takich szczęśliwych... I jedna łza. Druga. Trzecia. Mogłabym być fontanną. Nigdy by nie zabrakło w niej wody.

Odrzucam wszystkie połączenia od Patryka i Agnieszki. Nie, nie mam ochoty z nimi gadać. Za to codziennie odwiedza mnie Kuba. Jego obecność naprawdę mi pomaga. Wiem, że szczerze współczuje mi sytuacji, w której się znalazłam. Ale gdy jestem sama, znowu rodzi się tysiące pytań. Muszę się jeszcze komuś wyżalić. Odnowię kontakt z Agnieszką. Ona też kiedyś była z Maćkiem i...

- Asia? Co się stało? Dlaczego się nie odzywałaś?
- Aga, nie teraz. Przyjedź szybko.

Po dziesięciu minutach już jest u mnie w mieszkaniu.

- Co się dzieje? Opowiadaj.
- Maciek ze mną zerwał.
- Co?!

Jest zdziwiona. Nie, to nie tylko zdziwienie. To niedowierzanie.

- Jak to się stało?
- Pokłóciliśmy się, a później okazało się, że mnie zdradzał. No i dostałam takiego sms-a. 

Podaję jej telefon. Kręci głową. Widać, że coś jej tu nie gra.

- To niemożliwe. Maciek nigdy by nikogo nie zdradził. A zwłaszcza Ciebie. Kto Ci naopowiadał takich bzdur?
- Kuba, brat Maćka. Ale on mówił prawdę!
- Wątpię. Lepiej trzymaj się od niego z daleka.
- Bo co? Chcesz go mieć dla siebie?
- Co Ci odbija?
- Mi nic, to Tobie coś się pomyliło. A teraz wyjdź z mojego domu!

Wychodzi. Odwraca się w moją stronę, ale nic nie mówi. Jedynie patrzy na mnie wzrokiem pełnym żalu i współczucia. Przynajmniej chce, żeby to tak wyglądało. A ja wiem swoje: cały czas kłamała, kłamie i będzie kłamać. A teraz... dzwonię do Kuby. On mi pomoże.

- Kuba, przyjedź, proszę.
- Już do Ciebie jadę, księżniczko.

Nie musiałam długo czekać. 

- Cześć.

Przytula mnie na przywitanie. Oboje siadamy na kanapie. Ku mojemu zdziwieniu, nie pyta o nic. Tylko głęboko patrzy mi w oczy. I przybliża się. Przybliża się coraz bardziej... Ale ja nie protestuję. Tak bardzo potrzebowałam zapomnienia... Przybliża się z wielką ostrożnością. Boi się mojej reakcji. Ja to zrobię pierwsza. Mocno wtopiłam się w jego usta. Oddawał moje pocałunki z taką samą zachłannością. Szybko zrzucamy z siebie ubrania i zmierzamy w kierunku sypialni. Czuję się spełniona. Jest mi tak cholernie dobrze...


------------
No i coś ty wymyśliła?!
Czy na pewno ja to napisałam?
Mam co do tego wątpliwości...
Mam nadzieję, że mnie nie zabijecie za ten rozdział.
Postanowiłam mimo wszystko nie zagłębiać się w szczegóły zachowania Asi i Kuby...
Jeszcze kilka rozdziałów i epilog! Do końca wakacji na pewno zdążę :)
Nie wiem, czy będę kontynuować ff z Michaelem.
Za to jak to skończę, napiszę opowieść o Austriakach, Domenie Prevcu i... będzie jeden nie- skoczek!
Do następnego!
Krejzolka


środa, 15 czerwca 2016

Rozdział osiemnasty

Jedziemy z Maćkiem na imprezę. Moja radość już dawno przerodziła się w stres. Zamykam oczy i włączam radio. Muzyka zawsze pomaga. Akurat trafiło na I Gotta Feeling.

"I gotta feeling
that tonight's gonna be a good night..."

I jak tu się nie uśmiechnąć przy takich słowach? Zaczynam powoli się odprężać... Przecież nie może być źle.

- Halo... Słuchasz mnie?
- A co mówiłeś?
- Nie ma sensu ci powtarzać, skoro i tak nie słuchasz...

Ustąpię. Nie chcę z powodu jakiejś pierdoły wywoływać kłótni.

- Nic nie odpowiesz?

Przez chwilę patrzy na mnie swoim mrożącym spojrzeniem. Nie, ja kompletnie nie wiem, o co mu chodzi... Ale kłótnia się już zaczęła. Może jeszcze się da załagodzić sprawę?

- Wiesz co? Ja nie chcę się kłócić. W przeciwieństwie do ciebie.
- Ja  tylko wyrażam swoje zdanie.

Już zaczynam tracić zimną krew przez tego człowieka... Jego zachowanie jest żenujące. To, że raz nie słuchałam tego, co do mnie mówi, oznacza, że musi mi robić awanturę? Akurat się zatrzymujemy. Ja chciałam załagodzić sprzeczkę, on nie, więc teraz będzie odwrotnie...

- A gówno mnie obchodzi twoje zdanie! I wiesz co? Wcale nie dziwię się Agnieszce! Nic dziwnego, że zabawiała się z innymi, skoro zachowujesz się gorzej niż baba z okresem! I trzymaj ten swój pieprzony pierścionek! Oddasz mi, jak ci przejdzie!

Ale po nim jechałam... Mam go gdzieś. Wychodzę z samochodu i biegnę w przeciwnym kierunku. Kompletnie nie docierają do mnie dźwięki, które wydobywają się z ust tego idioty, noszącego tytuł mojego narzeczonego. 


- Hej mała, co ty tu robisz?

Odwracam się i widzę... sobowtóra Maćka? Różni się jednym: ten oto człowiek ma łagodniejszy głos.

- A ty?
- Właśnie zwiałem z kadrowej imprezy.
- Tak się składa, że ja też...

Widzę niemałe zaskoczenie na jego twarzy, więc szybko objaśniam sprawę.

- Jestem Asia, narzeczona Maćka Kota.

Teraz stoi osłupiały. Jakby zobaczył UFO, które ląduje na dachu jego domu.

- Jestem Kuba, brat Maćka. Ale... dlaczego zwiałaś z imprezy?
- Bo wiesz... masz trochę wkurzającego brata.
- Taa... coś o tym wiem.

Naprawdę sympatyczny z niego człowiek. A ja nie mogę powstrzymać się przed zadaniem jednego pytania... Mam nadzieję, że nie pomyśli sobie o mnie nic złego...

- Powiedz mi, proszę... co Maciek o mnie mówił?
- Mówił, że... poznaliście się w klubie miesiąc temu, że przeżyliście niezapomnianą noc... O kurde, mówię o Zuzce. Sorki, nie mam pamięci do imion...

Czy on chce mi uświadomić, że Maciek mnie zdradza? Nie, nie, nie! Jak w ogóle mógł posunąć się do czegoś takiego?!

- Czy ty chcesz mi powiedzieć, że Maciek...
- Przepraszam, nie powinienem Ci tego mówić w ten sposób. Nie zasłużyłaś na to...
Odwiozę Cię do domu. Gdzie mieszkasz?


-Kuba-

Pierwsza część planu za mną. Asia będzie moja, a Maciek pożałuje, że się urodził...



--------------------------
Jestem kochane!
A ktoś tu w ogóle jest?
Rozdział zostawiam do oceny wam.
Kuba Kot wkracza do akcji! Już nie będzie tak kolorowo jak na początku...
Maciek zdradził Asię?! *_*

PS Jak tam wam się Euro ogląda? Komu kibicujecie?
A jedziecie może na LGP w Wiśle?

Komentujcie!
Buziole :******
Krejzollkaa


poniedziałek, 9 maja 2016

...

Hejo Kochane!

Nie wiem. Naprawdę nie wiem, jak mam was przepraszać. Zwaliłam na całej linii, w ogóle nie dodaje rozdziałów. Obiecałam, a słowa nie dotrzymałam. Okropnie się z tym czuję.

Długo zastanawiałam się, co mam zrobić. Prawda jest taka: nie ma czasu, nie ma weny, nie ma chęci, nie ma motywacji. Dlatego: zawieszam bloga. Nie będę wam obiecywać, że wrócę wtedy i wtedy. Już nie mam zamiaru nic obiecywać. Zawiodłam siebie i was. Powinnam wrócić na początku czerwca, ale nie obiecuję. Wtedy już nie będzie nauki, a teraz trzeba porządnie się wziąć do roboty...

Trochę się wypaliłam. Były dni, kiedy dodawałam rozdziały codziennie. A poza tym... troszkę mało komentarzy. Pamiętajcie: czytasz= komentujesz= motywujesz. No i na koniec jeszcze jedno. Moja decyzja o zawieszeniu jest do odwołania. Jeśli będę widziała, że ktoś to czyta i komentuje, wrócę szybciej.

Buziaki :*
Wasza Krejzolka

czwartek, 21 kwietnia 2016

Rozdział siedemnasty

8.07.2017 r., 12:00

Dokładnie trzy miesiące temu stałam się najszczęśliwszą osobą na świecie.  staliśmy się najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. Od tego czasu wiele się zmieniło. Na dobre. Maciek wrócił do skakania. Cieszy mnie to, ale nie będziemy mogli spędzać ze sobą dużo czasu... Agnieszka. Tak, była Maćka. Wróciła do mojego życia tak szybko, jak zniknęła. Wszystko dzięki Patrykowi. Patryk w szpitalu podał się za jej brata. Czekał, aż się obudzi. Nie czekał długo. Wybaczyliśmy jej wszystko, co zrobiła. No i razem z Patrykiem tworzą naprawdę cudowną parę, choć jest od niego kilka lat starsza.

Dzisiejszy dzień zapowiada się dość... nudno. Maciek na treningu, Patryk raczej mnie nie odwiedzi... Przerzucam kanały w telewizji, nic mnie nie zaciekawia. Z nudów "wybawia" mnie dźwięk otwieranych drzwi.

- Kochanie, wszystkiego najlepszego z okazji naszej miesięcznicy!

Daje mi wielki bukiet kwiatów.

- Pamiętałeś!

Mocno go przytulam i całuję.

- Jakbym mógł zapomnieć o najważniejszym dniu w naszym życiu? Mam dla Ciebie prezent z tej okazji.
- Przecież widzę, kwiaty są naprawdę cudowne.
- Ale mam dla Ciebie inny prezent.
- Jaki?
- Idziemy dziś na imprezę. Poznasz moich znajomych.
- Skoczków?
- Tak. Nie cieszysz się?
- Cieszę się, ale...
- Wiesz, że dla mnie i tak jesteś najpiękniejsza, nieważne jak się ubierzesz.
- Ty naprawdę czytasz mi w myślach... A kiedy ta impreza?
- Za sześć godzin. Spokojnie, masz jeszcze czas. 
- Okej.
- A i jeszcze jedna sprawa. Powiemy im?

Choć minęły już trzy miesiące, o zaręczynach wiedziało bardzo mało osób.

- Tak, chyba tak... Chyba że nie chcesz.
- Oczywiście, że chcę! Pokarzę wszystkim, jaką mam piękną narzeczoną.
- Nie przesadzaj. Ok, idę się zbierać.
- Już???
- Tak, zanim coś znajdę.
- No to przyjadę za dziesięć osiemnasta.
- Ok.

Po bardzo dokładnym przeglądnięciu szafy wybrałam miętową sukienkę . Do tego bardzo wysokie szpilki platformy. Jeszcze makijaż i manicure. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Gotowa! Tylko... jeszcze cztery godziny...

4 godziny później

- Księżniczko, wstajemy! Chyba nie chcesz się spóźnić...
- Jeszcze pięć minut...
- Za pięć minut to powinniśmy być na miejscu.

Przypominam sobie o całej imprezie... Usnęłam z nudów. W ogóle nie wiem, kiedy.

- O matko, impreza!

Szybko wstaję.

- Jak ja wyglądam?
- Pięknie, jak zwykle.
- Zawsze odpowiadasz to samo.
- Bo taka jest prawda.
- Idę się lepiej przeglądnąć w lustrze.

Nie no, całkiem nieźle. Makijaż mi się nie zmył, sukienka nie zmięła. Ale za to włosy są w stanie masakrycznym. Szybko je rozczesuję. Już jest o niebo lepiej. Idę, Maciek na mnie czeka.

- Naprawdę ślicznie wyglądasz. A po co się tak wystroiłaś?
- Żeby wszyscy Ci zazdrościli, jaką masz cudowną narzeczoną.
- Tak, najcudowniejszą na świecie.

------------------------
Witajcie po przerwie!
Jak na mnie, była naprawdę długa, ale musiałam przyłożyć się do nauki.
Ale miłość do blogosfery zwyciężyła<3

Jak tam u was? Mam nadzieję, że dobrze. U mnie nie najlepiej, choruję ostatnio...

Zauważyłyście zmianę szablonu? Podoba się? Piszcie w komentarzach!

Co do rozdziału: wspaniały to on nie jest. Ale następny to wielka impreza, no i będzie wiewiór :P

Do następnego!
Wasza Krejzolka

wtorek, 19 kwietnia 2016

Ważna informacja

Moje kochane!

Pisałam rozdziały często, nawet bardzo. Na początku miało być to na zasadzie wypełnienia całego wolnego czasu. Tylko, że jak zwykle wyszło inaczej. Zaczęłam olewać wszystko i cały czas pisać. Już nie wyrabiam... Oceny beznadziejne, a za dwa miesiące koniec roku...

Nie chcę zawieszać blogów ani nic podobnego. Po prostu rozdziały będą rzadziej. Przepraszam, ale muszę w końcu robić to, co powinnam. Więc tak: rozdziały na Forget & Love będą pojawiały się co najmniej 2 razy w tygodniu, a na Only know you love her when you let her go raz w tygodniu. Ale mogą pojawiać się częściej!

Do następnego!
Wasza Krejzolka